Ciekawostki•5 listopada, 2026•Adam Ostrowski

Szerszeń azjatycki w Małopolsce – jak inwazyjny drapieżnik dotarł pod Kraków

W październiku 2026 roku Małopolska stała się miejscem pierwszego potwierdzonego w Polsce wystąpienia szerszenia azjatyckiego, czyli szerszenia żółtonogiego (Vespa velutina). W Wielkiej Wsi pod Krakowem odkryto i usunięto pierwsze w kraju w pełni rozwinięte gniazdo tego inwazyjnego owada, a kolejne osobniki zauważono także w krakowskiej pasiece Akademii Górniczo-Hutniczej.

To wydarzenie ma znaczenie wykraczające poza lokalną ciekawostkę przyrodniczą. Szerszeń żółtonogi jest wyspecjalizowanym drapieżnikiem polującym m.in. na pszczoły miodne, a jego obecność może stanowić poważne wyzwanie dla pasiek, dzikich zapylaczy i równowagi ekosystemów.

Pierwsze odkrycie pod Krakowem

Pierwsze sygnały o nietypowym szerszeniu pojawiły się dzięki czujności pszczelarzy oraz obserwacji obywatelskich. Zdjęcie pojedynczego owada trafiło do aplikacji przyrodniczej iNaturalist, a wpisy pszczelarzy na forach zostały zweryfikowane przez doświadczonego pszczelarza Henryka Hudego we współpracy z naukowcami.

Wkrótce potwierdzono obecność gatunku w dwóch miejscach w Małopolsce. W Wielkiej Wsi, w Dolinie Kluczwody, na topoli odnaleziono rozwinięte gniazdo, natomiast w pasiece AGH w Krakowie zaobserwowano pojedyncze osobniki, choć tam nie stwierdzono wówczas gniazda.

Gniazdo w Wielkiej Wsi zostało zlokalizowane 14 października 2026 roku. Działały przy tym naukowcy, pszczelarze, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Krakowie, Nadleśnictwo Krzeszowice, Wojewódzki Związek Pszczelarzy w Krakowie, Państwowa Straż Pożarna, Instytut Ochrony Przyrody PAN oraz Wydział Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Usunięcie gniazda

Po zapadnięciu zmroku, 19 października, strażacy w kombinezonach ochronnych usunęli gniazdo na zlecenie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Interwencję przeprowadzono z użyciem środków chemicznych, a całe gniazdo odcięto od gałęzi, zabezpieczono i przekazano do badań naukowych.

Zabezpieczona kolonia trafiła na Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu, gdzie zajęli się nią prof. Paweł Migdał i jego zespół. Badania wykazały, że gniazdo było duże: mieściło około tysiąca robotnic oraz kilkadziesiąt samic i samców. Wewnątrz znajdowały się także jaja i larwy, co oznaczało, że kolonia nadal aktywnie się rozwijała.

Najpoważniejszym problemem jest jednak to, że przed usunięciem gniazda większość młodych królowych zdążyła je opuścić. Zapłodnione samice jesienią szukają miejsc przezimowania, a wiosną mogą założyć nowe kolonie. Eksperci szacują, że w kolejnym sezonie w Małopolsce mogą powstać kolejne gniazda.

Kim jest szerszeń żółtonogi?

Szerszeń azjatycki, formalnie nazywany szerszeniem żółtonogim (Vespa velutina), pochodzi z Azji, przede wszystkim z Chin, północnych Indii i Azji Południowo-Wschodniej. W Europie rozprzestrzenia się głównie ciemno ubarwiona forma Vespa velutina nigrithorax.

Jest bliskim krewnym rodzimego szerszenia europejskiego (Vespa crabro), ale wyraźnie od niego mniejszy. Dorosłe osobniki mają ciemny tułów, w większości czarny odwłok, pomarańczowy pas z przodu odwłoka oraz pomarańczowe wzory na jego końcu. Charakterystyczne są również żółte końcówki odnóży, od których pochodzi jedna z nazw gatunku.

CechaSzerszeń azjatyckiSzerszeń europejski
WielkośćMniejszy od szerszenia europejskiegoWiększy, masywniejszy
UbarwienieCiemny tułów i odwłok, pomarańczowe pasy, żółte nogiBardziej rdzawo-żółty i czarny wzór
Główne zagrożenieMasowe polowanie przy wylotkach uliPoluje głównie pojedynczo
GniazdoDuża kula, zwykle wysoko w koronach drzewRównież duże gniazdo, lecz zwykle mniej związane z polowaniem na pasieki
Status w PolsceNowo potwierdzony gatunek inwazyjnyRodzimy gatunek

Skąd przybył do Europy i Polski

W Europie szerszeń żółtonogi po raz pierwszy pojawił się we Francji w 2004 roku, najprawdopodobniej przypadkowo zawleczony wraz z transportem morskim z Chin. Od tego czasu stopniowo zajmował kolejne kraje, m.in. Hiszpanię, Portugalię, Belgię, Włochy, Wielką Brytanię, Niemcy, Czechy i Słowację.

Badania genetyczne wskazują, że wiele europejskich populacji wywodzi się z tej samej linii, która została wprowadzona do Francji na początku XXI wieku. Rozprzestrzenianie odbywało się zarówno naturalnie, poprzez loty i zakładanie nowych gniazd, jak i przypadkowo, wraz z transportem towarów, roślin i innych przemieszczanych materiałów.

Odkrycie gniazda w Małopolsce potwierdza, że gatunek dotarł do Polski, ale nie przesądza jeszcze o jego trwałym zadomowieniu. O zadomowieniu można mówić dopiero wtedy, gdy populacja będzie utrzymywać się bez kolejnych zawleczeń.

Dlaczego groźny dla pszczół

Szerszeń żółtonogi jest drapieżnikiem. Dorosłe osobniki potrzebują pokarmu bogatego w cukry, natomiast upolowane owady stanowią źródło białka dla larw w gnieździe. W praktyce oznacza to, że robotnice polują na pszczoły miodne, trzmiele, dzikie pszczoły, osy, muchy, chrząszcze, pająki i inne owady.

Największe ryzyko dotyczy pasiek. Szerszenie potrafią zawisać przed wylotkiem ula i chwytać pszczoły wracające z pożytku lub wylatujące po nektar i pyłek. Przy silnej presji drapieżników rodzina pszczela może całkowicie ograniczyć loty, co prowadzi do tzw. paraliżu komunikacyjnego.

Skutki są wielowarstwowe:

  • Pszczoły przestają zbierać nektar i pyłek, przez co rodzina gromadzi zbyt mało zapasów.
  • Rodzina słabnie, a jej szanse na przezimowanie wyraźnie maleją.
  • Szerszenie mogą atakować pszczoły przed wylotkiem, a przy słabych rodzinach nawet wnikać do uli.
  • Straty nie ograniczają się do zabitych osobników, ponieważ ciągły stres i ograniczenie aktywności zaburzają funkcjonowanie całej kolonii.

Polskie pszczoły miodne nie wykształciły skutecznych mechanizmów obronnych znanych z obszarów Azji, gdzie szerszeń żółtonogi występuje naturalnie. Dlatego jego pojawienie się jest odbierane jako szczególnie niepokojące dla krajowego pszczelarstwa.

Wpływ na przyrodę i rolnictwo

Zagrożenie nie dotyczy wyłącznie pszczół trzymanych w ulach. Szerszeń azjatycki poluje także na dzikie zapylacze, w tym trzmiele i dzikie pszczołowate, które odgrywają ważną rolę w zapylaniu roślin dziko rosnących i uprawnych.

W skali lokalnej może to zaburzać równowagę ekosystemu: spada liczba owadów zapylających, zmieniają się relacje drapieżnik–ofiara, a presja może dotykać również innych owadów, takich jak osy, muchy czy chrząszcze.

Dla rolnictwa znaczenie ma pośredni wpływ na zapylanie. Osłabienie populacji zapylaczy może ograniczać efektywność zapylania niektórych upraw, choć realny wpływ w Polsce będzie zależał od tego, czy szerszeń żółtonogi utworzy trwałe i liczne populacje.

Czy groźny dla człowieka?

Szerszeń azjatycki może użądlić człowieka, a jego jad może być niebezpieczny przede wszystkim dla osób uczulonych na jad owadów błonkoskrzydłych. Nie jest jednak gatunkiem, który bez powodu atakuje ludzi; największe ryzyko pojawia się przy zbliżaniu się do gniazda lub próbie samodzielnego jego usuwania.

W przypadku odkrycia podejrzanego gniazda nie należy go zbijać, podpalać ani usuwać samodzielnie. Bezpieczniej jest zrobić zdjęcie z dystansu, zapamiętać kierunek, w którym odlatują owady, i zgłosić obserwację właściwym służbom.

Jak rozpoznać gniazdo

Gniazda szerszenia żółtonogiego mają zwykle kształt dużej, szarej kuli i są często umieszczone wysoko w koronach drzew, co utrudnia ich wykrycie. Mogą jednak pojawiać się także w innych osłoniętych miejscach.

Warto zwracać uwagę na:

  • Duże, ciemno ubarwione szerszenie krążące wokół uli lub wylotków.
  • Pszczoły, które nagle ograniczają loty albo gromadzą się przy wlocie ula.
  • Charakterystyczne, kuliste gniazdo wysoko na drzewie.
  • Obecność owadów o ciemnym ciele, pomarańczowych pasach i żółtych końcówkach nóg.

Zgłoszenia warto kierować do wydziału ochrony środowiska w urzędzie gminy, który przekazuje je do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Przy obserwacji pojedynczego owada pomocne jest zdjęcie wykonane z bezpiecznej odległości.

Co dalej z Małopolską?

Usunięcie gniazda w Wielkiej Wsi było ważnym sukcesem, ale nie oznacza końca problemu. Ponieważ młode królowe opuściły kolonię przed interwencją, wiosną 2027 roku mogą pojawić się nowe gniazda, być może nie tylko w okolicach Krakowa, lecz także w innych częściach Małopolski i sąsiednich województw.

Naukowcy podkreślają, że obecnie podstawową metodą ograniczania rozprzestrzeniania się gatunku jest szybkie wykrywanie i niszczenie gniazd. Kluczową rolę odgrywać będą pszczelarze, obserwatorzy przyrody, samorządy, służby ochrony środowiska i straż pożarna.

Małopolskie odkrycie pokazuje, że Polska weszła w nowy etap walki z inwazyjnym drapieżnikiem. Przez najbliższe sezony decydujące będzie tempo wykrywania kolejnych kolonii: im wcześniej zostaną zlokalizowane, tym większa szansa na ograniczenie rozprzestrzeniania się szerszenia żółtonogiego i ochronę polskich pszczół.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *